What makes you different makes you special

Nie było w porządku to, że byłam traktowana w pracy podle mimo bardzo dużego zaangażowania z mojej strony. Nie było w porządku to, że właściciel hotelu próbował mnie całować. Nie było w porządku to, że mieszkałam w pięcioosobowym pokoju śmierdzącym śmieciami i papierosami, których nienawidzę. Nie było w porządku to, że moi współpracownicy/ współlokatorzy mnie nie szanowali. Nie było w porządku to, że musiałam jeździć na nartach w kurtce, w której było najzwyczajniej zimno. Nie było w porządku to, że prowadziłam jogę w hotelu na często brudnej podłodze bez mat. Nie było w porządku to, że praca wyglądała inaczej niż mi ją przedstawiano. Nie było w porządku to, ze byłam traktowana inaczej niż Włosi. Nie było w porządku to, że pracowałam do późnych godzin nocnych. Zdecydowanie za dużo rzeczy było nie w porządku.

Ale miałam w tym doświadczeniu cel, dlatego zdecydowałam się wytrwać.

Jeszcze 8 tygodni.

Jeszcze 7 tygodni.

Jeszcze 3 tygodnie.

Zostały 4 dni.

Nadszedł długo wyczekiwany dzień, Dziewiętnasty marca 2018 roku.

Wybiegłam z hotelu, trzasnęłam drzwiami i przeklęłam pod nosem. Spojrzałam na twarz swojego ojca, której wyraz jasno mówił- mam ochotę wpierdolić tym ludziom. Tyle krzywdy już jej wyrządzili i na koniec jeszcze mieszają. Gdzie jest jakakolwiek przyzwoitość?

Albo mnie pokochasz na zabój albo szczerze znienawidzisz.

Przyjechaliśmy do agroturystyki, do której jeździłam z rodzicami jako dziecko. Przyjechałam 10-12 lat starsza, zupełnie odmieniona, z umiejętnością komunikacji w języku włoskim. Starsza kobieta prowadząca agroturystykę  nie ukrywała swojego zadowolenia. Zaparzyliśmy herbatę z imbirem, rozmawialiśmy. Kobieta wyszła, po 5 minutach wróciła z butelką szampana.

Dwie godziny później jedliśmy już rodzinną kolację w klimatycznej, górskiej restauracji popijając wyśmienitym, włoskim winem.

Poczułam ból głowy. Ogromny ból głowy próbujący rozsadzić mi mózg.

Napisałam maila. Położyłam się do łóżka. Nie mogłam zasnąć. Włożyłam słuchawki do uszu. Włączyłam muzykę. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach, poduszka nasiąkać wilgocią. Wspomnienia przesuwały się jedno po drugim. Twarz po twarzy. Słowa po słowach. “Jesteś życiem tego hotelu.” “Twoją energią się oddycha, masz ogromną moc.” ” Gratuluję Ci zbudowania tak pięknego wnętrza.” “To niesamowite jak wspaniałą energię przekazujesz innym.” “Osiągniesz niewiarygodny sukces.” “Twoja energia sprawia, że dzień staje się piękniejszy.” “…”

Leżę. I płaczę. I płaczę. Wyróżnianie się jest trudne. Życie za granicą jest trudne. Musisz sobie sam ze wszystkim radzić. Musisz się szybko uczyć, żeby można Cię było zrozumieć, żebyś potrafił się wybronić… Ale nieakceptowanym możesz być również w Twoim kraju, w tyłek możesz dostać również w Twoim kraju. Za granicą jesteś po prostu sam.

Dlatego zapamiętaj jedną rzecz- To, co sprawia, że się różnisz czyni Cię wyjątkowym. Zapisz na kartce wszystko, co Cię wyróżnia i zacznij to celebrować. A później włóż trampki i idź przed siebie. idź i realizuj swoje marzenia. Świat się nie zatrzyma, żeby Ci poklaskać. Ale idź, a poczujesz wewnętrzną siłę. I żaden poklask nie będzie Ci już potrzebny.

Facebook Comments

KIM JESTEM? Pasjonatką sportu i zdrowego odżywiania, zafascynowaną tajnikami psychologii. Tancerką, aktywnym trenerem, kobietą maratończykiem i miłośniczką jogi. Odkąd pamiętam prowadzę aktywny tryb życia. Wychowałam się w rodzinie, w której do szkoły jeździło się rowerem, a wakacje spędzało się na wyjazdach sportowych. Narty, lotnie, rowery, rolki. Sport mnie ukształtował, sport mnie wychował. Sport nauczył mnie łamać kolejne bariery psychiczne i sięgać po więcej. Sport nauczył mnie dbać o własne ciało i umysł. Sport pokazał mi możliwości, sport podarował mi ogromne, niesamowite emocje. Sport nauczył mnie cieszyć się życiem i zachęcił do dbania o siebie. Sport sprawił, że zapragnęłam żyć naprawdę. Zapragnęłam żyć forever.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *